To my!

To my!
Kasia i Ola

wtorek, 22 czerwca 2010

Na wakacje!














Ostatnie przed wakacjami warsztaty literackie. Kasia i Ola wybrały spośród wielu widokówek z różnych stron świata taką, która zachęciłaby je do wyjazdu na wakacje.
Ola wybrała niezbudowaną jeszcze wieżę Eiffla, Kasia - delfiny na Florydzie. Oto pozdrowienia od nich:

Pocztówka Oli:
Droga Renato! Od wczoraj jestem w Paryżu, we Francji. Podróż była męcząca i trwała 2 i pół godziny. Dzisiaj będę chodziła po sklepach paryskich. A jutro zobaczę Wieżę Eiffla i Łuk Triumfalny. Klimat jest ciepły chociaż jest jesień. Pozdrawiam! Ola

Pocztówka Kasi:
Droga Renato! Wyruszyłam w podróż o 12.00, a przyleciałam o północy. Poszłam do samochodu i pojechałam do hotelu. W hotelu było pięknie, mieliśmy telewizor, trzy łóżka i łazienkę. Rano pojechałam do mojej cioci, która mieszka na Florydzie. Wieczorem poszłam do Parku Rozrywki i grałam w kręgle. Drugiego dnia poszłam na plażę. Następne dni spędziłam na zwiedzaniu. Pozdrawiam! Kasia

Kasia i Ola zastanawiały się potem nad tym, czy ilustracja pomaga w tworzeniu tekstu, czy obrazki mają znaczenie w książkach, gdzie tylko słowom towarzyszą, a gdzie to słowa są uzupełnieniem rysunków.
Rozmawiały o komiksie i próbowały stworzyć własny Ola stworzyła go na bazie swoich wyobrażonych wakacji, a Kasia przywołała z pamięci historyjkę ze stłuczonym wazonem.

Tworzenie komiksu nie jest wcale takie proste - trzeba najpierw wyobrazić sobie bohatera, potem zastanowić się, w ilu scenkach chcemy przedstawić jego przygody lub jakies zdarzenie i dopiero potem zacząć rysować. Trzeba za pomocą rysunku wyrazić to, co mozna także ująć w słowach - ale to by juz nie był komiks.

Komiks Kasi



Komiks Oli

Dziewczynki próbowały też, za pomoca wycinków z gazet ułożyć tytuł do jakiejś opowiadanej później historii. Ale efekty tych prac zachowały dla siebie :)

Warsztaty zakończyły się poszukiwaniem przymiotników przydatnych przy opisywaniu cech charakterów, np. bohaterów literackich. Warto je więc znać, gdy chcemy o kimś napisać powieść lub opowiadanie. Dziewczynki próbowały z liter zawartych w ich imieniu i nazwisku, ułożyć przymiotniki, które by je opisywały. To było dość trudne zadanie, bo dopiero poznają znaczenie poszczególnych cech charakteru, a poza tym nie lubią się chwalić... Znalazły jednak kilka, np. rozumna, ambitna, niebanalna, kreatywna, lojalna, zolna.
Takie właśnie są Kasia i Ola :)

Życzymy miłych i twórczych wakacji! :)

środa, 9 czerwca 2010

Kryzys twórczy i małpa w kąpieli



Kryzys twórczy zdarza się każdemu twórcy - pisarzom, malarzom, rzeźbiarzom, poetom. Siedzą nad pustą kartką i nic im do głowy nie przychodzi... Pustka.
Z męką tworzenia zmagali się najlepsi - nawet Adam Mickiewicz, Jan Brzechwa, Julian Tuwim i inni świetni pisarze. Współcześni twórcy tez czasem się meczą, kiedy żaden pomysł nie chce się narodzić.
Ale nie należy się zmuszać, trzeba ten trudniejszy czas po prostu przeczekać - aż pomysły, nowe,
może nawet lepsze, same do nas przyjdą.

Na pierwszych czerwcowych warsztatach Kasia i Ola przyjrzały się bliżej utworowi "Małpa w kąpieli"napisanemu przez Aleksandra Fredro. Ten pisarz żył w XIX wieku.
W zabawnym wierszu o kąpiącej się małpie jest wiele słów, których się dzisiaj już raczej nie używa albo bardzo rzadko.

Rada małpa, że się śmieli,
Kiedy mogła udać człeka,

Widząc panią raz w kąpieli,

Wlazła pod stół — cicho czeka.

Pani wyszła, drzwi zamknęła;

Małpa figlarz — nuż do dzieła!

Wziąwszy pański czepek ranny,

Prześcieradło
I zwierciadło —
Szust
do wanny!

Dalej kurki kręcić żwawo!

W lewo, w prawo,
Z dołu, z góry,
Aż się ukrop puścił z rury.
Ciepło — miło — niebo — raj!

Małpa myśli: „W to mi graj!”

Hajże! Kozły, nurki, zwroty,

Figle, psoty,
Aż się wody pod nią mącą!
Ale ciepła coś za wiele...
Trochę nadto.. Ba, gorąco!...

Fraszka!
małpa nie cielę,

Sobie poradzi:

Skąd ukrop ciecze,
Tam palec wsadzi.
— Aj, gwałtu! Piecze!

Nie ma co czekać, Trzeba uciekać!
Małpa w nogi,
Ukrop za nią — tuż, tuż w tropy,
Aż pod progi.
To nie żarty — parzy stopy...
Dalej w okno!... Brzęk! — Uciekła!
Że tylko palce popiekła,

Nader szczęśliwa.

Tak to zwykle małpom bywa.


Później Kasia i Ola zastanawiały się, co to znaczy "małpować" - mówi się tak, gdy ktoś kogoś
naśladuje, przedrzeźnia albo udaje. Zawodowo udawaniem i naśladowaniem zajmują się mimowie, komicy, klauni i aktorzy. Drugą część warsztatu poświęciliśmy więc aktorstwu - odgrywaniu ról, powstawaniu filmów, ale szczególnie scenariuszy. Żeby wyprodukować film albo sztukę, najpierw musi powstać scenariusz, a zanim on powstanie, musi być jakiś pomysł, jakaś historia.

Nie zawsze pomysły od razu przychodzą nam do głowy. Nie zawsze tez te, którymi nas próbują zainspirować inni od razu przypadają nam do gustu. Kasia potrzebuje więcej czasu, by powstała jej historia, która warta będzie napisania scenariusza. Oli zaś spodobał się pomysł, by napisać opowieść o wehikule czasu, maszynie, która potrafi nas przenosić w przeszłość i przyszłość. Powstała piękna opowieść, oto ona:


Wehikuł czasu
Był sobie raz szalony naukowiec. Żył w Islandii w Island Town. Był nielubiany, bo zawsze wymyślał rzeczy, które się nikomu nie podobały. Chciał mieć żonę i dzieci, ale wszystkie kobiety go odrzucały. Pomyślał raz: "zrobię wehikuł czasu i nikt już nie powie, że jestem głupi i dziwny". Zaczął. Skończył za dwa lata. Zaprosił wszystkich ludzi z miasta. Ludzie szeptali: "ale głupek. Pewnie znowu skonstruował coś dziwnego, co nie będzie działać".
Zaczął mówić: "Ludzie! Zrobiłem wehikuł czasu, który na pewno zadziała!".
"
Taaa, na pewno".

"Sam przez niego przejdę Patrzcie!" - przeszedł.


Zobaczył dżungle. Usłyszał ryk. Nie wiedział co to, więc wstał. Zobaczył tyranozaura walczącego z
triceratopsem. Zobaczył, że triceratops walczy o złożone jaja. Naukowiec chciał mu pomóc, ale tyranozaur by go zabił, więc postanowił odejść. Dalej zobaczył pterodaktyla, który leci do swoich dzieci. Chce je nakarmić. Naukowiec się wzruszył.

Wrócił do wehikułu i pomyślał, że może gdzie indziej coś ciekawego zobaczy. Wehikuł wylądował tym razem w przyszłości. Zobaczył latające spodki i to było dziwne, bo tam byli ludzie, nie kosmici. Wszyscy byli ubrani w coś dziwnego. Zapytał pana, który przechodził: "który mamy rok?". On odpowiedział, że 3942 r.
Zobaczył bar, w którym obsługiwały roboty zamiast ludzi. Chciał zamówić wodę, ale tam dawali tylko tonic energo.
Zobaczył miejsce obok pięknej pani więc usiadł. Powiedział:
- Dzień dobry! Bardzo ładny dzień, prawda?

- Tu zawsze jest ładny dzień. Ale dzień dobry! Mam na imię Semi. Semi Szland, a pan?

- Peter. Peter Prestig. Ma pani bardzo ładne imię.

- Dziękuję, mów mi Semi.

- Więc ty mi mów Peter.

Rozmawiali cały dzień i bardzo się polubili. Nawet się w sobie zakochali. Miesiąc później się pobrali.

Peter przypomniał sobie, że musi wrócić do swojego domu, ale obiecał, że wróci.
Wrócił i powiedział:
"Ludzie! Byłem w przeszłości i przyszłości!".

"Nooo, a świnie latają".

Peter się obraził i powiedział, że wróci do przyszłości, gdzie Semi rozpaczała. Wrócił tam i miał z Semi trójkę dzieci i żyli długo i szczęśliwie. KONIEC.
Ola


W czasie, gdy Ola pisała opowieść z pogranicza s-f (science fiction), Kasia szukała słów, które
kojarzą sie z trampoliną, a następnie znajdowała dla nich rymy. W ten sposób powstał zabawny wiersz pt.:

Pan Niebieski

Był sobie Pan Niebieski,
co miał dwa pieski.

Chciał ludności
uczynić dużo radości.

Miał dość dawania,

więc wolał słowo "skakania".

Zamiast okulisty miał dosyć dentysty,
więc poszedł do maszynisty.

Tak dzień po dniu Pana Niebieskiego robił się coraz ciekawszy.

Więc zamiast wierszyka mogła być nawet niezła mała historyjka.

Kasia



Później Kasia i Ola szukały skojarzeń ze słowem pisarka, a do skojarzeń rymy i tak powstał kolejny wierszyk, w sumie napisany wspólnie przez obie dziewczynki:

Była sobie pisarka,
której zepsuła się drukarka.

Miała dobre pióro,

które pisało na buro.

Miała też ładny ołówek

do zapisywania słówek.

Powstała książka

długa jak wstążka.

Wydała egzemplarze

aż nieść musieli tragarze.

Jej wielka powieść

była jak spowiedź.

Jej szybkie pisanie

szło jej jak granie.


Ola i Kasia


Do zobaczenia za tydzień na kolejnych warsztatach :)

czwartek, 3 czerwca 2010

Strasna zaba i inne rymowanki





Kasia i Ola poznały wiersz K.I. Gałczyńskiego "dla sepleniących" pt.

Strasna zaba

Pewna pani na Marsałkowskiej
kupowała synkę z groskiem
w towazystwie swego męza, ponurego draba;

wychodzą ze sklepu,
pani w sloch, w ksyk i w lament:
- Męzu, och, och! popats, popats, jaka strasna zaba!

Mąz był wyzsy uzędnik, psetarł mgłę w okulaze
i mówi: - Zecywiście coś skace po trotuaze!

cy to zaba, cy tez nie,
w kazdym razie ja tym zainteresuję się;

zaraz zadzwonię do Cesława,
a Cesław niech zadzwoni do Symona -
nie wypada, zeby Warsawa
była na "takie coś" narazona.

Dzwonili, dzwonili i po tsech latach
wrescie schwytano zabę koło Nowego Świata;
a zeby sprawa zaby nie odesła w mglistość,
uządzono historycną urocystość;

ustawiono trybuny,
spędzono tłumy,
"Stselców" i "Federastów" -
słowem, całe miasto.

Potem na trybunę wesła Wysoka Figura
i kiedy odgzmiały wsystkie "hurra",
Wysoka Figura zece tak:

- Wspólnym wysiłkiem ządu i społeceństwa
pozbyliśmy się zabiego bezeceństwa -
panowie, do góry głowy i syje!

A społeceństwo: - Zecywiście,
dobze, ze tę zabg złapaliście,
wsyscy pseto zawołajmy: "Niech zyje!"


* * *
Było bardzo dużo śmiechu, gdy ten wiersz czytały. Potem wyszukiwały i zaznaczały w tekście rymy, czyli słowa, które mają bardzo podobną albo taka samą końcówkę - np. "syje" - "zyje".
Potem same wymyślały różne rymy i z tych rymów ułożyły wiersze - nie chodziło w nich o jakiś większy czy mniejszy sens :) ale o to, by użyć rymów:

Wiersz Oli:
Była żaba,
wlazła na graba.
zjadła loda
i zmroziła się woda.
Miała dzieci
pożyteczne jak śmieci.
Kupiła zasłony
w kolorze zielonym.
Była tak śliska,
że wypadła jej miska.
Morał z tego jest taki,
że żaby to jednak nie ptaki.

Wiersz Kasi
Była sobie żaba
podobna do kraba.
Poszła sobie żaba nad rzekę.
Przyszedł sobie bocian całkiem niebezpieczny.
Żaba choć mała
ale ocalała.
Walnęła się o kamień.
Teraz żaba już nie skacze
ale płacze.
Żabka cała zielona
zrobiła się nagle czerwona.
Żaba poszła na spacer.
Skacze, skacze i skacze
aż tu nagle znowu płacze.
Śniło jej się, że trawa
to nie trawa lecz lawa.
Od dzisiaj żaba jest brzydka
jak łydka.


:) Ciekawe, co będzie na kolejnych warsztatach...



Piszemy bajki i wiersze




Kasia i Ola poznały bajkę o królewnie zaklętej w żabę. To opowieść o trzech braciach, którzy w poszukiwaniu przyszłej żony wypuścili strzały z łuku w różne strony świata. Jednemu strzała wskazała, że ma szukać wybranki serca w Szwecji, drugiemu w Turcji, a trzeciemu, najmłodszemu... w niedalekim jeziorze. Wszyscy śmiali się z najmłodszego królewicza, że poślubi żabę - ale on, po pokonaniu licznych przygód poślubił prawdziwa księżniczkę, która była zaklęta w żabę przez złą klątwę, więc wszystko kończy się dobrze - miłość i odwaga królewicza przywróciła jej dawną postać.
To w wielkim skrócie opis tej bajki :)
Zainspirowała ona dziewczynki do napisania własnych bajek, zabrały się do pisania z wielkim zapałem :) Oto historie stworzone przez Kasię i Olę.

Bajka Kasi
Opowieść o wilku
Był sobie samotny wilk. Mieszkał w ponurym lesie. Nie miał przyjaciół ani rodziny. Bardzo chciał mieć żonę. Nie obchodziło go, jaki żona ma charakter, wygląd, byle by była bogata.
Pewnego dnia wilk zrobił się bardzo głodny. Chciał zjeść jakieś zwierzę w lesie. Miał ochotę na zająca.
Zakradł się wilk do domu zająców. Zając nie był samotny, miał żonę i trójkę dzieci, lecz był bardzo biedny. Jedno dziecko zająca było chore. Wilk wszedł do ich domu i powiedział do zająca:
- Dawaj, królik, co masz, natychmiast!
- Przepraszam cię przyjacielu, nie mam nic, a pieniądze zbieram na jedzenie i jestem zającem, a nie królikiem.
Wilk zdenerwował się i powiedział:
- Mam w nosie, że jesteś zającem, nie królikiem, dawaj coś do zjedzenia albo zjem twoje dziecko! Zając bardzo się wystraszył i powiedział: - Idź na przedmieście do restauracji, a dostaniesz coś do jedzenia.
Wieczorem, gdy było zimno, wilk wszedł do restauracji i zamówił pysznego kurczaka. Zauważył, że do restauracji wchodzi jakaś piękna, bogata wilczyca. Podszedł do niej i powiedział:
- Hej, jestem wilk, szukam żony.
Wilczyca odpowiedziała mu:
- Jeśli mnie pragniesz za żonę, oddaj wszystko co masz w domu biednym, a mnie wtedy poślubisz.
Wilk poszedł do swojego domu, zrzucił wszystkie garnki, talerze, rozszarpał prześcieradła, wylał wodę i wrócił do wilczycy. Powiedział:
- Nie mam nic. Co mam dać biedakom? Poślubisz mnie?
Wilczyca powiedziała:
- Idź do lasu i nazbieraj jagód. Potem daj je biednym, a mnie poślubisz.
Wilk zdenerwowany poszedł do lasu, zerwał wszystkie jagody z krzaków i zjadł. Poszedł do domu wilczycy i skłamał:
- Był tu niedźwiedź, zjadł wszystkie jagody.
Wilczyca wyjęła swoje pieniądze i powiedziała:
- Daj te pieniądze biednym, a mnie poślubisz.
- Dobrze - odpowiedział. Ale wilczyca powiedziała:
- Pójdę z tobą!
Wilk grzecznie zapukał do zająców i powiedział:
- Proszę, to dla was na jedzenie i na chore dziecko.
Wilczyca powiedziała:
- Wiem, że wcześniej kłamałeś, wstydź się!
Wilkowi smutno się zrobiło.
Pewnego dnia spotkał staruszkę. Staruszka przewróciła się, wilk ją podniósł i podał jej kuj, żeby się podpierała. Staruszka powiedziała:
- Proszę, ten kwiat spełnia życzenia, wszystko, nawet niemożliwe, spełni się.
Wilk zażyczył sobie, by wilczyca była jego żoną. To życzenie spełniło się. Wilczyca urodziła dziecko, które nazwali Krystyna.
Krystyna szybko rosła, pomagała mamie gotować, pomagała biednym i dawała chorym jedzenie.
Gdy Krystyna zdobyła męża, wszyscy byli szczęśliwi. Tylko dziecko Krystyny, Róża, ciężko chorowała i umarła.
Krystyna, jako staruszka, napisała rodzinną biografię. Schowała ją tam, gdzie nikt nie mógł jej znaleźć. To był rodzinny skarb.
Kasia














Bajka Oli
Opowieść o Kotku o imieniu Miau
Był sobie kiedyś Miau, który był królem kotów. Był cały rudy. Król Miau zapragnął żony, więc posłał pięciu rycerzy, żeby znaleźli piękne kotki. Pojechali. Wszyscy wrócili po tygodniu. Miau popatrzył na kotki, miał bardzo trudny wybór, bo wszystkie panny były bardzo ładne, ale Miau spodobała się jedna, Jinx. To była kotka czarna jak heban i piękna jak róża. Powiedział:
- Znalazłem żonę, Jinx, pobierzmy się od razu.
Jinx oczywiście się zgodziła. Następnego dnia odbyło się huczne wesele Miau i Jinx. Wszyscy mieli zaproszenie.
Po roku królowi Miau i jego zonie urodziła się córeczka. Dali jej na imię Chabra, od kwiatu, który król uwielbia. Była biała jak śnieg.
Jak Chabra miała już 20 lat, król i królowa postanowili wydać ja za mąż. Chabra niestety odrzucała wszystkich królewiczów. Spodobał jej się biedak z ubogiej rodziny, ale Chabra nie powiedziała o tym rodzicom., bo wiedziała, że się nie zgodzą. Królowa zmartwiła się, że córka odrzuca wszystkich kandydatów, więc się spytała:
- Chabro, powiedz, co cię trapi? Widzę, że ostatnio jesteś jakaś rozmarzona.
Więc Chabra opowiedziała matce o biedaku imieniem Prążek. Królowa spytała, czy naprawdę się w nim zakochała. Chabra odpowiedziała, że oczywiście. Królowa poszła więc do Prążka i spytała się, czy widział kiedyś Chabrę. Prążek odpowiedział, że tak i że się w niej nawet zakochał. Królowa powiedziała, że z wzajemnością.
Chabra z królową poszły do Króla i powiedziały mu, że Chabra zakochała się w biedaku o imieniu Prążek. Król spytał, jak on wygląda. Chabra powiedziała mu, ze jest silny i rudy w brązowe pręgi. Król powiedział "dobrze" i że "ma szczęście, że jest rudy".
Wieczorem odbyło się huczne wesele Prążka i Chabry. Prążek i Chabra żyli długo i szczęśliwie.
Koniec.
Ola

rysunek Oli

środa, 19 maja 2010


Kasia i Ola robią kolaże.

Warsztaty Literackie - Zakupy w Paryżu



























Podczas ostatnich poniedziałkowych warsztatów bohaterki stworzone przez Kasię i Olę, a więc Michelle i Alex, postanowiły zrobić zakupy w markowych paryskich sklepach. Do dyspozycji miały nieograniczoną gotówkę, więc naprawdę zaszalały... :)

W powstawaniu relacji z zakupów pomogły kolaże stworzone przez dziewczynki z wyciętych wcześniej z francuskich czasopism ilustracji. Oto, co powstało:

Zakupy w Paryżu
Dzisiaj poszłam z Alex na zakupy do butiku Coco Chanel w Paryżu. Tam rzeczy są bardzo drogie, ale ja z Alex jesteśmy bardzo bogate. Bardzo mi się spodobał złoty zegarek, bo uwielbiam zegarki, a szczególnie złote. Kupiłam trzy torebki: jedna była brązowa i bardzo mi się spodobała, druga była mała ale fajna, na imprezy, była czarna, a ja lubię czarny kolor, trzecia była beżowo-brązowa, będę ją miała na kolejne zakupy.
Potem zauważyłam dwie piękne bransoletki - jedna była srebrna ze złotymi kryształami, a druga była cała srebrna, nawet kryształy były srebrne. Kupiłam jeszcze okrągły pierścionek, różową szminkę, duży srebrny zegarek (który w nocy pokazuje nocna planszę) i tylko to. Pierścionek był okrągły, a różowa szminka była... różowa.
Na koniec poszłam do kasy, był wieczór, więc wróciłyśmy do domu.

Kasia

Jestem Alex, poszłam z Michelle na zakupy w Paryżu. Byłam w sklepie Coco Chanel. Kupiłam pierścionek wysadzany kolorowymi kryształami i niebieską torebkę z pięknym wzorem, a kupiłam ją dlatego, że lubię torebki z długim paskiem. Kupiłam też czarną, niezbyt długą sukienkę ze skóry, a do niej piękny biały szal, który będzie mi powiewał, jak będę szła. Mam też cudowne okulary z fioletowymi szkiełkami, które kupiłam na lato i złote buty z przeplatanymi paskami na stopie, na średnim obcasie, a kupiłam je dlatego, że lubię takie paski, bo wiem, że noga mi z nich nie ucieknie.
Kupiłam też kosmetyki, m.in.: czerwoną szminkę, która będzie ozdabiała moje usta i różowy lakier do paznokci, dzięki któremu moje paznokcie będą lśnić.
Kupiłam duży zestaw biżuterii, a najwięcej bransoletek - niektóre są duże, a niektóre małe. Kolory maja takie: zielony, różowy, żółty, fioletowy i inne.
Bardzo podobają mi się te zakupy i jestem z ich powodu szczęśliwa.

Ola

Później Kasia i Ola szukały w relacjach z zakupów przymiotników, podkreślając je w swoich tekstach wzajemnie. Przymiotnik odpowiada na pytania: jaki, jaka, jakie. To było dziecinnie proste! Ale przymiotniki są ważne w pracy literackiej - za ich pomocą można opisywać wygląd, cechy charakterystyczne osób, zwierząt i przedmiotów.
Znalazły m.in.: takie przymiotniki:
  • kolorowy
  • niebieski
  • piękny
  • czarny
  • biały
  • przeplatany
  • czerwony
  • różowy
  • średni
  • cudowny
  • duży
  • drogi
  • złoty
  • brązowy
  • fajny
  • srebrny
  • mały
  • okrągły
A później jeszcze dziewczynki szukały cech charakterystycznych dla psa i ptaka oraz cech przeciwnych - w ten sposób powiększył się ich zasób słów przydatnych do opisów.

wtorek, 27 kwietnia 2010

Warsztaty Literackie - Tworzymy bohaterów





Na poniedziałkowych warsztatach literackich Kasia i Ola uczyły się wymyślać i opisywać bohaterów. Za model posłużyły gumowe "giętusie", którym dziewczynki nadały cechy zewnętrzne, cechy wewnętrzne, życiorysy i imiona :) Tak powstały Michelle i Alex, mieszkanki Paryża.
Oto one :)



Alex (stworzona przez Olę):
Jak wygląda Alex
Mam brązowe włosy z fioletowo-różowymi pasemkami. Moja fryzura jest trochę zwariowana. Mam niebieskie oczy, a usta pomalowane są na ciemno-różowy kolor. Założyłam ulubioną fioletową koszulkę. U dołu mam różową spódnicę, a pod spódnicą dżinsowe leginsy. Mam też na sobie ulubione buty na obcasach.
Jestem bardzo szczęśliwa. W ręku trzymam smycz od Sary. Moja skóra jest lekko blada. W tej chwili wyprowadzam Sarę na spacer. Stoję przed wieżą Eiffla i oglądam chmury.





Michelle (stworzona przez Kasię)
Wygląd Michelle
Mam rude krótkie włosy na tym zdjęciu. Założyłam mój ulubiony sweter w czerwone rękawy. Również założyłam swoje nowe jeansy, które wczoraj kupiłam w sklepie. Mam czarne stare buty, ale za to są one czyste. Mam grzywkę (siostra zazdrości mi tej grzywki). Trzymam książkę o psach, którą wczoraj kupiłam w księgarni. Na moim swetrze jest napisane: kocham psy.
Na tym zdjęciu jestem oczywiście smutna. Stoję w salonie.



Powstały też opisy charakterów Michelle i Alex:

Michelle
Mam na imię Michelle. Mam 12 lat i chodzę do gimnazjum z moją jedyną, najlepszą przyjaciółką Alex. Mieszkamy w tym samym bloku, w Paryżu, we Francji. Mam starszą, 20-letnią siostrę Agatę, która nie mieszka już z nami, ma własne mieszkanie w Warszawie. Agata lubi mnie, ale uważam, że woli swoją koleżankę Zuzię.
Mam sześć cech charakteru: jestem ambitna, niechlujna, inteligentna, smutna, jestem też niejadkiem i samotniczką. Bardzo, bardzo, bardzo lubię psa i moim marzeniem jest mieć psa. Moja mam mi go obiecuje za rok, a tata za miesiąc. Oczywiście wolę decyzję taty. A moja siostra woli kota i proponuje mi kota. Kiedyś, gdy miałam 9 lat, poszłam do biblioteki wypożyczyć książkę o psach, ale wypożyczyłam książkę o roślinach. Ta książka była bardzo ciekawa, ale mówię wam - wolę psy.

Autor: Kasia

Alex
Mam na imię Alex. Mam 13 lat. Chodzę do gimnazjum. Jestem Amerykanką, ale mieszkam we Francji, w Paryżu. Moje cechy są takie: jestem opiekuńcza, dobrze się uczę, jestem pracowita, spokojna, wesoła, schludna, mądra i lubię zjeść porządne dania.
Mam psa o imieniu Sara, uwielbiam z nim spacerować, chociaż czasami, jak zobaczy gołębia, nie mogę jej utrzymać na smyczy.
Jestem jedynaczką i nie mam rodzeństwa. Mam dużo przyjaciół, a moją najlepszą przyjaciółką jest Michelle. Jestem taką pocieszką dla Michelle, bo ona jest zazwyczaj smutna.
Moje największe marzenie jest takie, by dostać Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny. Bardzo bym tez chciała mieć starszego brata o imieniu Robert, który miałby 25 lat.

Autor: Ola

sobota, 24 kwietnia 2010

Pieskie życie



























Ola i Kasia postanowiły opisać pierwsze dni pobytu swoich psów w domu. Samo wspomnienie wywoływało salwy śmiechu, aż trudno było skupić się na pisaniu :) Ale jakoś się udało...

Życie mojego psa
Autor: Kasia
Dzień pierwszy - Przywiozłam do domu małego szczeniaka w łatki. Była taka malutka jak kuleczka. Stanęła na środku salonu i trzęsła się.

Dzień drugi - Łatka już się mnie nie bała, ale bała się innych ludzi. Wtedy właśnie mój tata kosił ogród, a mała chciała wyjść na dwór, więc ja wypuściłam, tak się przestraszyła kosiarki, że piszczała.

Dzień trzeci - Oglądałam film, a łazienka była otwarta, więc Łatka pomyślała, że warto skorzystać z okazji i weszła do niej. Za to porwała cały pakiet papieru i wszystko rozszarpała, wyglądało jakby spadł śnieg.

Dzień czwarty - Łatka trochę podrosła i na wszystkich skakała i jadła jak wiecznie głodna, widać, że bardzo jej smakowało.
Kasia

Pierwsze trzy dni Figi w domu
Autor: Ola
Pierwszy dzień: Figa siedziała pod łóżkiem przez kilka godzin, ale jak poczuła zapach jedzenia, od razu pobiegła do kuchni i zajadała ze smakiem. Wtedy poczułam jakąś więź między mną a nią.

Drugi dzień: Zostawiliśmy Figę w łazience, a jak wróciliśmy, cała łazienka była w kupie i nawet sufit, chociaż nie wiem, jak to się stało i nie chcę wiedzieć.

Dzień trzeci: Kolejny raz łazienka była w kupie, ale tego dnia Figa zaczęła się bawić swoim jeżykiem. Nawet go aportowała. To było cudowne.
Ola

Warsztaty Literackie


Kasia i Ola postanowiły wziąć udział w Warsztatach Literackich - oto pierwsze próby. Kasia napisała o swojej ulubionej grze komputerowej (i stworzyła formę literacką, która nazywa się OPIS), a Ola opisała Panią Wiosnę (napisała CHARAKTERYSTYKĘ).

Gra komputerowa
Autor: Kasia
Moja ulubiona gra komputerowa to "Sims". Można tworzyć różne rodziny, jakie się chce. Potem wprowadza się tę rodzinę do domu lub inną rodzinę. Potem kieruje się ich ich życiem, np. od narodzin do śmierci.
To nie jest tylko jedna gra, do tej gry można mieć dodatki. Tytuły tych dodatków: Nocne życie, Osiedlowe życie, Czas wolny, Podróże, Własny biznes i Zwierzaki. W tych dodatkach, np. Nocnym zyciu, można stawać się wampirem, a w Osiedlowym życiu można wynajmować mieszkania.
Do tej gry są również pakiety, które wzbogacają życie bohaterów, dostają nowe ubrania, meble i fryzury.
Ta gra ma również kody, które trzeba wpisywać, jeśli chcesz być kosmitą, zombi lub manekinem. Jeśli chcesz mieć więcej pieniędzy możesz wpisać inny kod zamiast pracować.
Bardzo podoba mi się ta gra, bo nie jest z przemocą. Jak gram w nią, czuję się jakbym ja była jednym z członków rodziny.
Kasia

Pani Wiosna
Autor: Ola
Wyobrażam sobie iosnę tak, że: ma piękny kapelusz słomiany ze stokrotkami, w nim trzyma koszyk z tulipanami żółtymi, ma blond włosy, w sukni ma tren z motyli, a suknia jest zrobiona z tulipanów, bazi, róż i krokusów, może trochę liści, ale głównie kwiatów, rękawy są
z płatków przylaszczek.


Buty ma zrobione z liści, trawy, gałęzi, a to wszystko uformowane jest w piękne buty na obcasach, obcasy zrobione są z grubszych gałęzi.
A za Panią Wiosną idą wszystkie zwierzęta wybudzone ze snu, a Wiosna sypie taki pył i jeszcze wybudza niektóre zwierzęta.
Bardzo podoba mi się Pani Wiosna.
Ola


Kim jesteśmy

Kasia - mam 9 lat, uczę się w III klasie szkoły podstawowej. Jestem dobra, schludna, przyjacielska, miła, ambitna, pomysłowa. Lubię zwierzęta, lody cytrynowe i czytać książki.

Ola - mam 9 lat i także uczę się w III klasie. Jestem miła, przyjacielska, pomysłowa, fajna, mądra, mam dobrą pamięć. Lubię ptaki, lody sorbetowe, czytać książki. Chciałabym w przyszłości być kelnerką.