To my!

To my!
Kasia i Ola

czwartek, 3 czerwca 2010

Strasna zaba i inne rymowanki





Kasia i Ola poznały wiersz K.I. Gałczyńskiego "dla sepleniących" pt.

Strasna zaba

Pewna pani na Marsałkowskiej
kupowała synkę z groskiem
w towazystwie swego męza, ponurego draba;

wychodzą ze sklepu,
pani w sloch, w ksyk i w lament:
- Męzu, och, och! popats, popats, jaka strasna zaba!

Mąz był wyzsy uzędnik, psetarł mgłę w okulaze
i mówi: - Zecywiście coś skace po trotuaze!

cy to zaba, cy tez nie,
w kazdym razie ja tym zainteresuję się;

zaraz zadzwonię do Cesława,
a Cesław niech zadzwoni do Symona -
nie wypada, zeby Warsawa
była na "takie coś" narazona.

Dzwonili, dzwonili i po tsech latach
wrescie schwytano zabę koło Nowego Świata;
a zeby sprawa zaby nie odesła w mglistość,
uządzono historycną urocystość;

ustawiono trybuny,
spędzono tłumy,
"Stselców" i "Federastów" -
słowem, całe miasto.

Potem na trybunę wesła Wysoka Figura
i kiedy odgzmiały wsystkie "hurra",
Wysoka Figura zece tak:

- Wspólnym wysiłkiem ządu i społeceństwa
pozbyliśmy się zabiego bezeceństwa -
panowie, do góry głowy i syje!

A społeceństwo: - Zecywiście,
dobze, ze tę zabg złapaliście,
wsyscy pseto zawołajmy: "Niech zyje!"


* * *
Było bardzo dużo śmiechu, gdy ten wiersz czytały. Potem wyszukiwały i zaznaczały w tekście rymy, czyli słowa, które mają bardzo podobną albo taka samą końcówkę - np. "syje" - "zyje".
Potem same wymyślały różne rymy i z tych rymów ułożyły wiersze - nie chodziło w nich o jakiś większy czy mniejszy sens :) ale o to, by użyć rymów:

Wiersz Oli:
Była żaba,
wlazła na graba.
zjadła loda
i zmroziła się woda.
Miała dzieci
pożyteczne jak śmieci.
Kupiła zasłony
w kolorze zielonym.
Była tak śliska,
że wypadła jej miska.
Morał z tego jest taki,
że żaby to jednak nie ptaki.

Wiersz Kasi
Była sobie żaba
podobna do kraba.
Poszła sobie żaba nad rzekę.
Przyszedł sobie bocian całkiem niebezpieczny.
Żaba choć mała
ale ocalała.
Walnęła się o kamień.
Teraz żaba już nie skacze
ale płacze.
Żabka cała zielona
zrobiła się nagle czerwona.
Żaba poszła na spacer.
Skacze, skacze i skacze
aż tu nagle znowu płacze.
Śniło jej się, że trawa
to nie trawa lecz lawa.
Od dzisiaj żaba jest brzydka
jak łydka.


:) Ciekawe, co będzie na kolejnych warsztatach...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz