

Kryzys twórczy zdarza się każdemu twórcy - pisarzom, malarzom, rzeźbiarzom, poetom. Siedzą nad pustą kartką i nic im do głowy nie przychodzi... Pustka.
Z męką tworzenia zmagali się najlepsi - nawet Adam Mickiewicz, Jan Brzechwa, Julian Tuwim i inni świetni pisarze. Współcześni twórcy tez czasem się meczą, kiedy żaden pomysł nie chce się narodzić.
Ale nie należy się zmuszać, trzeba ten trudniejszy czas po prostu przeczekać - aż pomysły, nowe,
może nawet lepsze, same do nas przyjdą.
Na pierwszych czerwcowych warsztatach Kasia i Ola przyjrzały się bliżej utworowi
"Małpa w kąpieli"napisanemu przez Aleksandra Fredro. Ten pisarz żył w XIX wieku.
W zabawnym wierszu o kąpiącej się małpie jest wiele słów, których się dzisiaj już raczej nie używa albo bardzo rzadko.
Rada małpa, że się śmieli,
Kiedy mogła udać człeka,
Widząc panią raz w kąpieli,
Wlazła pod stół — cicho czeka.
Pani wyszła, drzwi zamknęła;
Małpa figlarz — nuż do dzieła!
Wziąwszy pański czepek ranny,
Prześcieradło I zwierciadło —
Szust do wanny!
Dalej kurki kręcić żwawo!
W lewo, w prawo, Z dołu, z góry,Aż się ukrop puścił z rury.
Ciepło — miło — niebo — raj!
Małpa myśli: „W to mi graj!”
Hajże! Kozły, nurki, zwroty,
Figle, psoty, Aż się wody pod nią mącą!Ale ciepła coś za wiele...
Trochę nadto.. Ba, gorąco!...
Fraszka! małpa nie cielę,
Sobie poradzi:
Skąd ukrop ciecze, Tam palec wsadzi.
— Aj, gwałtu! Piecze!Nie ma co czekać, Trzeba uciekać!
Małpa w nogi, Ukrop za nią — tuż, tuż w tropy,
Aż pod progi. To nie żarty — parzy stopy...Dalej w okno!... Brzęk! — Uciekła!
Że tylko palce popiekła,
Nader szczęśliwa.
Tak to zwykle małpom bywa.Później Kasia i Ola zastanawiały się, co to znaczy
"małpować" - mówi się tak, gdy ktoś kogoś
naśladuje, przedrzeźnia albo udaje. Zawodowo udawaniem i naśladowaniem zajmują się mimowie, komicy, klauni i aktorzy. Drugą część warsztatu poświęciliśmy więc aktorstwu - odgrywaniu ról, powstawaniu filmów, ale szczególnie scenariuszy. Żeby wyprodukować film albo sztukę, najpierw musi powstać scenariusz, a zanim on powstanie, musi być jakiś pomysł, jakaś historia.
Nie zawsze pomysły od razu przychodzą nam do głowy. Nie zawsze tez te, którymi nas próbują zainspirować inni od razu przypadają nam do gustu. Kasia potrzebuje więcej czasu, by powstała jej historia, która warta będzie napisania scenariusza. Oli zaś spodobał się pomysł, by napisać opowieść o wehikule czasu, maszynie, która potrafi nas przenosić w przeszłość i przyszłość. Powstała piękna opowieść, oto ona:
Wehikuł czasuBył sobie raz szalony naukowiec. Żył w Islandii w Island Town. Był nielubiany, bo zawsze wymyślał rzeczy, które się nikomu nie podobały. Chciał mieć żonę i dzieci, ale wszystkie kobiety go odrzucały. Pomyślał raz: "zrobię wehikuł czasu i nikt już nie powie, że jestem głupi i dziwny". Zaczął. Skończył za dwa lata. Zaprosił wszystkich ludzi z miasta. Ludzie szeptali: "ale głupek. Pewnie znowu skonstruował coś dziwnego, co nie będzie działać".
Zaczął mówić: "Ludzie! Zrobiłem wehikuł czasu, który na pewno zadziała!". "
Taaa, na pewno".
"Sam przez niego przejdę Patrzcie!" - przeszedł.
Zobaczył dżungle. Usłyszał ryk. Nie wiedział co to, więc wstał. Zobaczył tyranozaura walczącego z triceratopsem. Zobaczył, że triceratops walczy o złożone jaja. Naukowiec chciał mu pomóc, ale tyranozaur by go zabił, więc postanowił odejść. Dalej zobaczył pterodaktyla, który leci do swoich dzieci. Chce je nakarmić. Naukowiec się wzruszył.Wrócił do wehikułu i pomyślał, że może gdzie indziej coś ciekawego zobaczy. Wehikuł wylądował tym razem w przyszłości. Zobaczył latające spodki i to było dziwne, bo tam byli ludzie, nie kosmici. Wszyscy byli ubrani w coś dziwnego. Zapytał pana, który przechodził: "który mamy rok?". On odpowiedział, że 3942 r.
Zobaczył bar, w którym obsługiwały roboty zamiast ludzi. Chciał zamówić wodę, ale tam dawali tylko tonic energo. Zobaczył miejsce obok pięknej pani więc usiadł. Powiedział:
- Dzień dobry! Bardzo ładny dzień, prawda?
- Tu zawsze jest ładny dzień. Ale dzień dobry! Mam na imię Semi. Semi Szland, a pan?
- Peter. Peter Prestig. Ma pani bardzo ładne imię.
- Dziękuję, mów mi Semi.
- Więc ty mi mów Peter.
Rozmawiali cały dzień i bardzo się polubili. Nawet się w sobie zakochali. Miesiąc później się pobrali.
Peter przypomniał sobie, że musi wrócić do swojego domu, ale obiecał, że wróci. Wrócił i powiedział:
"Ludzie! Byłem w przeszłości i przyszłości!".
"Nooo, a świnie latają".
Peter się obraził i powiedział, że wróci do przyszłości, gdzie Semi rozpaczała. Wrócił tam i miał z Semi trójkę dzieci i żyli długo i szczęśliwie. KONIEC.
OlaW czasie, gdy Ola pisała opowieść z pogranicza s-f (science fiction), Kasia szukała słów, które
kojarzą sie z trampoliną, a następnie znajdowała dla nich rymy. W ten sposób powstał zabawny wiersz pt.:
Pan NiebieskiBył sobie Pan Niebieski,
co miał dwa pieski.
Chciał ludności
uczynić dużo radości.
Miał dość dawania,
więc wolał słowo "skakania".Zamiast okulisty miał dosyć dentysty,
więc poszedł do maszynisty.
Tak dzień po dniu Pana Niebieskiego robił się coraz ciekawszy.
Więc zamiast wierszyka mogła być nawet niezła mała historyjka.
KasiaPóźniej Kasia i Ola szukały skojarzeń ze słowem pisarka, a do skojarzeń rymy i tak powstał kolejny wierszyk, w sumie napisany wspólnie przez obie dziewczynki:
Była sobie pisarka,
której zepsuła się drukarka.
Miała dobre pióro,
które pisało na buro.
Miała też ładny ołówek
do zapisywania słówek.
Powstała książka
długa jak wstążka.
Wydała egzemplarze
aż nieść musieli tragarze.
Jej wielka powieść
była jak spowiedź.
Jej szybkie pisanie
szło jej jak granie.
Ola i KasiaDo zobaczenia za tydzień na kolejnych warsztatach :)